środa, 17 lipca 2013

Nie licząc kota, czyli kolejna historia miłosna - Kasia Bulicz-Kasprzak

Nie licząc kota, czyli kolejna historia miłosna - Kasia Bulicz-KasprzakAutor: Kasia Bulicz-Kasprzak
Tytuł: Nie licząc kota, czyli kolejna historia miłosna
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: 19 września 2012
Liczba stron: 288
Moja ocena: 5/6


Telefon w nocy to zły znak. Nie dość, że Cię budzi to jeszcze przynosi wieści. Najczęściej złe.

Joanna wykłada literaturę angielską na uniwersytecie. Od trzech lat jest związana z facetem, który nigdy nie powiedział jej, że ją kocha. Niepokoi to Joankę, jak również przepiękna asystentka Łukasza.
Joannę budzi mama. Od dłuższego czasu mieszka w Kalifornii, ale nadal nie nauczyła się obliczać różnicy czasu. Córkę informuje, że jutro (Joanki dzisiaj - jest po pólnocy) odbędzie sie pogrzeb jej ciotki, Wandy. Rodzicielka narzuca naszej bohaterce uczestniczenie w tej uroczystości, ale trzydziestoparolatka ma zaplanowany egzamin i nie chce go przełożyć. Nie żegna więc krewnej przed ostatnia podróżą.
Jednak kilka dni później jedzie w rodzinne strony. Okazało się bowiem, że jest spadkobierczynią ciotecznego majątku. Udaje sie do notariusza, przemiłego i przystojnego Szymona i pomaga mu porządkować biuro. (XD) Szymon daje jej klucze od mieszkania świętej pamięci Wandy. Joanka już w progu spotyka osiedlowy monitoring, czyli sąsiadkę z góry, panią Lucynkę, gadatliwą kobiecinę. W spadku otrzymuje owo mieszkanie, oszczędności, biżuterię oraz... kota.
Na ulicach miasteczka Joanna spotyka znajomych ze szkoły. W jednej koleżance, Dorocie odnajduje bratnią duszę. 
Powrócą do niej wspomnienia z młodości. Noekoniecznie te miłe. Czy uda jej sie uporac z przeszłością? Czy zdoła uporządkować teraźniejszość?

Lekka, przyjemna, szybko się czyta. Żadnych widocznych wad, ot taka idealna na letni odpoczynek. Fabuła dość ciekawa, nie nudzi. Muszę przyznać, że czytuję dużo takich "obyczajówek", czy romansideł, ale z czymś takim sie jeszcze nie spotkałam - orginalnie, co zasługuje na duży plus! Owszem, jest happy end (aż potrójny!), ale książka nie jest przesłodzona. Napisana humorystycznym językiem. W pewnym momencie musiałam nawet przerwać lekturę, taka byłam rozbawiona.

Orginalna jest nie tylko fabuła, ale także sposób zapisu utworu. Wplecione sa monologi kota, oraz listy, które ciotka Wanda trzymała w pudełku na szafie, do czasu gdy za nią nie wpadło.

Zabawnie i lekko o życiu, problemach, zawiłościach losu. Książka pokazuje, ze niezakończone sprawy z przeszłości prędzej czy później do nas wrócą. Polecam tak dla odprężenia.

10 komentarzy:

  1. książkę czytałam i również mi się podobała, choć liczyłam w niej na nieco większy udział kota :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaciekawiłaś mnie i mam ochotę bliżej poznać tę książkę, gdyż lubię takie zabawne, lekkie historie o życiu i zawiłościach losu.
    ps. zapraszam do siebie na wywiad ;-)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Być może przeczytam, bo bardzo mnie zaciekawiłaś:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Recenzja kusząca, więc czemu nie?
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Brzmi ciekawie. Tytuł natychmiast przywołał mi na myśl inną książkę: "Trzech panów w łódce (nie licząc psa)". ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakoś nie ciągnie mnie do tej książki, mimo tego, że zbiera pozytywne opinie.

    OdpowiedzUsuń
  7. I would like to thаnk yоu for the efforts уou've put in writing this site. I am hoping to check out the same high-grade content by you later on as well. In truth, your creative writing abilities has motivated me to get my own, personal site now ;)

    Also visit my web page - oryginalna sesja ślubna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Reading this makes me happy. Thank you. :)

      Usuń
  8. Mу bгother reсοmmended I might lіke this web ѕite.

    He ωas totally right. Τhis poѕt actuallу mаde my ԁay.
    You сann't imagine just how much time I had spent for this information! Thanks!

    Look into my web-site; portrety dzieci

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Reading this is a pleasure. I'm happy through you. Thank you. :)

      Usuń